Z najnowszych badań CBOS-u wynika, że co dziesiąty dorosły Polak w ciągu minionej dekady pracował w innym państwie, a prawie połowa tej grupy wyjechała z kraju w poszukiwaniu pracy w ostatnich trzech latach (czyli od momentu wstąpienia Polski do Unii Europejskiej).
W ciągu ostatnich 10 lat za granicą pracowało więc co najmniej 2 mln 800 tys. osób. Tymczasem, jak wynika z dwukrotnie przeprowadzonych na początku roku badań, po wejściu Polski do Unii Europejskiej, liczba naszych rodaków, którzy nie mogąc znaleźć pracy w Polsce wyjechali za granicę za chlebem sięgnęła niemal 2 milionów.
Według ostrożnych szacunków CBOS obecnie za granicą (głównie w USA i UE) pracuje teraz co najmniej 4 procent dorosłych Polaków. Oznacza to, że w innych państwach zarabia, lub też szuka zatrudnienia co najmniej 1 mln 120 tys. osób. Są to jednak jedynie dane umowne. Jak mówi Agnieszka Postępska, specjalistka w dziedzinie migracji międzynarodowych z Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Lublinie, trudność w oszacowaniu skali tego zjawiska polega na tym, że w Polsce brakuje instytucji, która monitorowałaby takie wyjazdy. Dodatkowo sytuację utrudnia fakt, że w Polsce obowiązek wymeldowywania się jest w sumei martwym przepisem.
Ponad połowa biorących udział w badaniu Polaków zadeklarowała, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat pracowała w Niemczech. W następnej kolejności respondenci wymieniali: Wielką Brytanię (12 proc.), Stany Zjednoczone (8 proc.), Holandię (7 proc.), a także Francję i Włochy (po 6 proc.). Wśród najrzadziej wskazywanych znalazły się natomiast: Grecja, Węgry, Luksemburg, Łotwa, Dania, Szwajcaria i Norwegia (po 1 proc.).
Te proporcje zdecydowanie odwracają się w przypadku osób, które za granicą pracują teraz - najwięcej, bo 26 proc. wybrało oczywiście Wielką Brytanię. Na drugiej pozycji uplasowały się Niemcy - naszych zachodnich sąsiadów wybrało 16 proc. respondentów. Co dziesiąty pracujący za granicą Polak zdecydował się natomiast na Irlandię.
Na zarobkową emigrację ponad dwukrotnie częściej decydują się mężczyźni. Wśród osób wyjeżdżających za granicę najwięcej jest też osób lepiej wykształconych - pracownicy z dyplomem wyższej uczelni lub średnim wykształceniem stanowią najliczniejsze, kilkunastoprocentowe grupy. Pracą w innym państwie może “pochwalić się” nieliczna garstka Polaków z wykształceniem podstawowym - zaledwie dwa procent.
Zatrudnienie za granicą w ciągu ostatniej dekady stosunkowo najczęściej znajdowali przedstawiciele kadry kierowniczej, właściciele rozrastających się firm, wykwalifikowani robotnicy, a także bezrobotni.
Do warszawskiej inauguracji historycznych mistrzostw zostało nam jeszcze, co prawda, pięć lat, ale specjaliści już teraz ostrzegają, że przygotowania do tej wielkiej sportowej imprezy jeszcze bardziej uwydatnią pokaźne braki w szeregach polskich pracowników wykwalifikowanych. Konfederacja Pracodawców Polskich szacuje, że już teraz w naszym kraju brakuje nawet 150 - 200 tys. specjalistów. By zdobyć i zatrzymać przy sobie np. budowlańca pracodawca będzie więc musiał systematycznie podnosić mu pensje. Wynagrodzenia będą więc rosły, ale czy na tyle by skłonić do powrotu zarobkowych emigrantów, którzy i tak wciąż będą zarabiać więcej? Szanse na to są niestety niewielkie…